Serduszko puka w rytmie… Stronic Zwei – recenzja pulsatora

23 kwi 2013

Do niedawna wszyscy, którzy chcieli spróbować zabawek symulujących ruchy frykcyjne mieli do wyboru pełne ftalanów fallusy z charaterystyczną „harmonijką”, drogie, zajmujące pół pokoju „seks-maszyny” albo korzystanie z napędu ręcznego.

Brakowało opcji bezpiecznej dla ciała, która czekałaby na nas gotowa do użycia w szufladzie szafki nocnej. Czegoś łatwego w obsłudze, w miarę dyskretnego i przenośnego. Jako że potrzeba jest matką wynalazku… mistrzowie niemieckiej myśli technicznej stworzyli linię Stronic. Jak na razie ukazały się w niej dwa modele, nazwane Stronic Eins (www.kinkywinky.pl/akcesoria-erotyczne/pulsator-stronic-fiolet.html) i Stronic Zwei (www.kinkywinky.pl/akcesoria-erotyczne/stronic-zwei-czarny.html). Prychnęłabym na brak pomysłowości, gdyby nie fakt, że kształty tych zabawek po lekkim zmróżeniu oka przypominają wspomniane cyfry.

„Jedynka” jest prawie prosta, lekko rozszerzająca się w kierunku rączki. Wygląda jak przykładowy silikonowy wibrator (tyle, że wibratorem nie jest) i została zaprojektowana głównie z myślą o penetracji waginalnej. Z powodu braku szerokiej podstawy nie wolno jej używać analnie. Obły kształt plus ruchy posuwisto zwrotne mogą równać się wycieczce na pogotowie.

150661 Serduszko puka w rytmie... Stronic Zwei   recenzja pulsatora

Natomiast „Dwójkę” przygotowano przede wszystkim z myślą o masażu prostaty. W związku z tym ma wyraźnie odznaczającą się, lekko przypominającą dziób końcówkę, przewężenie – które sprawia, że doznania z czubka są lepiej odczuwalne, poszerzenie – dające uczucie wypełnienia i kolejne przewężenie – pozwalające zabawce utrzymywać się na miejscu. Ma też jakże ważny kołnierz, który uniemożliwia jej wślizgnięcie się do końca.

Jak wszystkie akcesoria Fun Factory pulsatory Stronic wykonane są w całości z bezpiecznych dla ciała materiałów. Rękaw odlano z wysokiej jakości czystego silikonu medycznego o matowej fakturze, a rączkę z plastiku ABS. Są to tworzywa łatwe w dezynfekcji, dzięki czemu nie trzeba na nie zakładać prezerwatyw, gdy chcemy użyć ich w innym otworze ciała lub w kimś innym. Wystarczy preparat antybakteryjny (spory wybór dostępny pod tym adresem: https://www.kinkywinky.pl/akcesoria-erotyczne/higiena/higiena-akcesoriow/). Mycie dodatkowo ułatwione jest tym, że pulsatory są całkowicie wodoodporne.

Trochę zdziwiłam się, gdy do testowania przysłano mi zabawkę zaprojektowaną przede wszystkim dla mężczyzn. Ani prostaty nie posiadam, ani z posiadaczem owego organu nie sypiam. Jednakże stwierdziłam, że skoro punkt G to właściwie taka kobieca prostata (patrząc na pochodzenie tkanek), to problemu nie będzie. I istotnie – nie ma go. Stronic Zwei to świetna zabawka także dla kobiet. Z tym, że czytając pojawiające się recenzje panów i ich partnerek zauważyłam, że przyjemność, którą ja z niej czerpię jest zupełnie inna od tej, której doświadczają oni.

stronic Serduszko puka w rytmie... Stronic Zwei   recenzja pulsatora

Generalizując, do stymulacji prostaty często wystarczy lekki dotyk, podczas gdy punkt G zwykle woli mocniejszy nacisk. Nie dziwią mnie więc doniesienia o mężczyznach „wijących się z rozkoszy”, gdy sprytnie wyprofilowany czubek pulsatora raz po raz delikatnie uderza w ich gruczoł krokowy. Jak tylko pierwszy raz uruchomiłam tę zabawkę poczułam falę pomieszanej z podnieceniem zazdrości. I wenę do napisania kilku męsko/męskich scenek erotycznych.

Ja jednakże uwielbiam mojego Stronica za zupełnie coś innego. Jest idealny na dłuższe leżenia z dobrym erotykiem. W przeciwieństwie do wibratorów, po kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu minutach czytania i pulsowania (najlepiej w jednym z rytmów “tanecznych”) nie czuć charakterystycznego odrętwienia czy swędzenia. Mogę czytać, pozwalać podnieceniu budować się z tego, co dzieje się nad kołdrą i pod nią, aż wreszcie w kulminacyjnym momencie (lub gdy stwierdzę, że dłużej tej słodkiej tortury już nie zniosę) sięgam po wibrujące jajeczko dla mojej łechtaczki… i resztę można sobie dopowiedzieć. Wprawdzie czubek zabawki znajduje się daleko głębiej od mojego punktu G, ale poszerzenie nadrabia ten brak, naciskając na to wrażliwe miejsce. Możliwe jest też, że stymulowany jest punkt A (też na przedniej ścianie, ale wysoko, koło szyjki macicy). Moje orgazmy z pulsatorem są silne i długie. Podejrzewam, że zawdzięczam to zarówno przedłużonemu czasowi stymulacji jak i rytmicznym ruchom zabawki.

O ile szeroki trzonek Zwei jest dla mnie plusem jeśli chodzi o stymulację waginalną, to niestety stanowi nieprzekraczalną barierę jeśli chodzi o zabawy analne. A szkoda. Z zaufanego źródła wiem, że kołyszący ruch mojego pulsatora jest bardzo przyjemny przy penetracji analnej nawet jeśli nie posiada się prostaty. W dodatku zabawka zostaje na miejscu, co eliminuje jakże irytującą potrzebę skręcania się w precel przy używaniu jej solo i uwalnia rękę do innych celów. Trzeba tylko te 4,5 cm średnicy zmieścić.

W instrukcji przedstawiony został jeszcze jeden sposób na użycie pulsatora, do którego tym razem mam odpowiedni sprzęt. Niestety, sposób ów na mnie zupełnie nie działa. Mowa tu o drażnieniu pulsatorem łechtaczki. Przez kilka minut jest to przyjemne, delikatne doznanie. Potem zaczyna mi się nudzić. No, ale od czego ma się piękną Asystentkę Testerki? Moja druga połowa dla odmiany nie jest w stanie używać pulsatora tak jak robię to ja (jest dla niej zbyt szeroki, Stronic Eins nadałby się pewnie lepiej), ale za to popisowo dochodzi z czubkiem na łechtaczce. Można z tego wywnioskować, że osoby, które mają mało wymagające łechtaczki: lubią słabe wibratory i/lub dostają Syndromu Swędzącej Łechtaczki od tych o małej amplitudzie a wysokiej częstotliwości, powinny zainteresować się pulsatorami. Definitywnie.

Ponownie przechodząc do aspektów technicznych, dużym plusem jest cicha praca pulsatora – delikatny stukot w większości tłumi kołdra, ale i bez niej nic nie słychać przez drzwi. Nie rozprasza w czytaniu i nie informuje współlokatorek o tym co właśnie robię. W dodatku jest przyjemniejszy dla mojego ucha niż zwykłe brzęczenie.

To wszystko nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie to jak Zwei jest zasilany. Zwykłe baterie wymiękłyby szybko. Pośledniejsze akumulatorki niedługo po nich. Tutaj jednakże mamy do czynienia z bardzo pojemnym akumulatorem. Wprawdzie ładowanie go zajmuje pół dnia, ale za to wystarcza na kilka długich sesji. Poza tym Fun Factory rzeczywiśce poprawiło ładowarkę. Wcześniej trzeba było pilnować, żeby nie poruszyć kablem czy zabawką, bo połączenie było dość kapryśne. Teraz jest stabilne. I ładowarka ma logo, dzięki czemu od razu, bez sprawdzenia po kablu wiadomo, którą wtyczkę wyciągnąć z gniazdka.

Podsumowując, Stronic Zwei jest szczególnie wart uwagi, przede wszystkim każdego, kto posiada prostatę (i da sobie radę z 3,4 – 4,5 cm średnicy), tych kobiet, co lubią takie udziwnione kształty (te co wolą prostotę niech zaraz biegną po Eins!) oraz tych, którym miła jest bardzo subtelna stymulacja łechtaczki. Delikatny kołyszący ruch jest strzałem w dziesiątkę!

WILD ORCHID

P.S.
Drodzy inżynierowie i projektanci Fun Factory! Z niecierpliwością czekam na zabawkę, która będzie łączyła pulsację trzonka z powolnymi wibracjami o dużej amplitudzie skierowanymi na łechtaczkę. Albo jeszcze lepiej – pulsator w środku, a oscylator na zewnątrz. Wtedy umrę jak te szczurki, co wciskały „guzik z przyjemnością” – z głodu i wyczerpania, ale szczęśliwa.

Wpis odnaleziony przez poniższe frazy:

  • ruchy frykcyjne
  • masazer prostaty recenzja
Kategorie:gadżety erotyczne, sex shop, testy akcesoriów Tagi: , , , ,
Zamknij
Polub Seksualne (r)ewolucje
Dołącz do nas na portalu Facebook.

Otrzymasz wiadomości o nowościach, konkursach
i ciekawostkach ze świata seksualności.